- I bolał go odbyt!
- Z jakiegoś powodu...
- No w końcu się obudziłeś - krzyknął Oliver podbiegając do niego.
- Już myślałem, że się nigdy nie obudzisz słoneczko, kwiatuszku, cukiere...
- No kurwa nie wytrzymam - westchnęła Petra.
- Zbyt gejowsko jak na moje standardy - mruknęła Victoria.
- Mi się podoba - Chuck wzruszył ramionami i spojrzał na rozochoconego Olivera.
- Po co w ogóle go związaliśmy? - zapytał Levi pojawiając się obok Petry.
- Jak ty to? Skąd ty tu? - zdumiała się Petra i odsunęła się kawałek.
- Jak nie był związany, to się za bardzo wyrywał - wyszeptał Oliver na ucho Leviemu, pojawiając się przy nim równie magicznie i znikąd.
- Nieważne dlaczego go związaliśmy, nie ważne dlaczego boli go odbyt i nie ważne dlaczego zemdlał dopiero po trzech usypiających tabletkach... WAŻNY JEST NASZ PLAN! - wykrzyknął Oliver.
- Już nigdy więcej nie biorę od ciebie picia - mruknął Ivan.
- Ooo, rosjaninek pokazał pazurki - rozczulił się Oliver.
- Co?! Dlaczego uważasz, że jestem rosjaninem?
- Nie kwestionuj słów kapitana! - krzyknął Chuck.
- To ten gejuch-idiota jest waszym kapitanem?! - zapytał Ivan.
- Też się dziwię - mruknął Levi.
- No właśnie? Dlaczego on jest kapitanem? - zapytała Petra.
- Bo to mój statek! Czerwona Czaszka należy do mnie! - krzyknął Oliver.
- Zdajesz sobie sprawę, że właśnie zżynasz od Piratów z Karaibów? - odezwała się Victoria.
- To nie Perła tylko Czaszka, i nie czarna tylko czerwona szmato! - wrzasnął Oliver.
- Odezwał się hetero od siedmiu boleści - odparła Victoria.
- Słuchaj mały kurwiu! - wrzasnął Chuck waląc pięścią w stół tuż obok głowy Ivana. - Pewien statek z koksem, niewolnikami i dziwkami niedługo tutaj będzie. Wymyślisz plan jak go zdobyć albo cię zgwałce i utopię.
- Dajcie mi pomyśleć... - zaczął Ivan, w chwili w której pod pokład wpadła małpa.
- Co się stało małpeczko? - zapytał Chuck spokojniejszym tonem.
- KOKS, KOKS, DZIWKI, DZIWKI, NIEWOLNICY! - zaczęła się drzeć małpa.
- O kurwa! Wasza małpa mówi! - wrzasnął Ivan, ale nikt go nie słuchał. Wszyscy wbiegli już na pokład. Ivan jakoś sturlał się ze stołu i jakimś cudem wpełzł na pokład. Zdyszany padł pod stopami Victorii.
- Rozwiąże mnie ktoś łaskawie? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Ciota... - mruknęła Petra i jednym machnięciem szabli rozcięła sznur. Ivan wstał, a jego oczom ukazał się wielki statek towarowy. Był na razie dosyć daleko od Czerownej Czaszki.
- Ale jest wielki! Chcecie go zdobyć? - zapytał Ivan.
- Tu nie chodzi o wielkość tylko o dziwki - odparł Chuck.
- I te wszystkie wspaniałe ciuchy - westchnęła Victoria.
- Phh - prychnął Oliver - Tu chodzi o coś innego..
- No pewnie - przerwał mu Levi - o niewolników.
- Bredzisz - wtrąciła Petra - raczej o koks...
- Nie, nie, nie tu chodzi o kakałkooo - wrzasnął rozentuzjazmowany Oliver.
CDN.
- I tak ps. Jeśli ktoś to czyta (a mamy taką nadzieję) to niech owa dobrotliwa osoba (lol zrymowało się) napisze komentarz. Przyjmujemy wszystkie, nawet te najgłupsze :)